Friday, November 28, 2008

słowotok

Tego już za wiele. Trzeba przysiąść i napisać. Dzisiaj był ciężki dzień. Każde zdanie jest czterosłowne. Dłużej tak nie mogę. Pisałem dziś dwa egzaminy. A jutro kolejna prezentacja. Jeszcze pakowanie i wyjeżdżam. Ok, to jest słabe:)

Co się działo... kurde, nie pamiętam. Z każdym postem coraz trudniej mi sobie przypomnieć co zaszło, może dlatego, że zachodzi coraz więcej. Tak czy inaczej piszę w końcu, jestem z Wami... o kurcze, właśnie zapomniałem, że dzisiaj Barbary (no, ale już życzenia złożone).

Byłem w Safranbolu i Amasrze (chyba tak to się odmienia). Morze Czarne jest najlepsze! Zdjęcia już jakiś czas temu dodałem na picasie. Wycieczka szkolna była przednia, w drodze powrotnej cały autobus tańczył i byliśmy niegrzeczni, ale kierowca okazał się misiem pysiem i nie naskarżył rektorowi.

Kolejna osoba, której czerwone dywany rozwijać się powinno (zabrzmiało trochę jak z "Ogniem i mieczem", nie?) gdziekolwiek się ruszy to Burcin (pseudonim burczymucha). Nie dość, że zawsze możemy wpaść do niej do biura w przerwie między zajęciami, napić się herbaty tudzież wody z dystrybutora, to jeszcze załatwia nam wypad na miacho do trzech największych zabytków w Stambule za darmoszkę, proszę ja Was. Normalnie musielibyśmy zapłacić jakieś 60 lir (teraz już wiem jak powinno się to odmieniać - rychło w czas). Impreza (sorpreza jak kto woli) udana, lecz brakiem odzieży wierzchniej zaniepokoiwszy, myślami byłem tylko w moim łóziu (specjalna dedykacja dla dziołchy ze Ślonska - Tosia, wiem że uwielbiasz zdrobnienia!)

W międzyczasie wiele przyjęć międzynarodowych odwiedzając, zebrało mi się na przemyślenia, czy nie ostać się tu na dłużej. Jak widzicie ankietę ową wykasowałem, głupotą nieludzką była ona, możecie więc też wnioskować, iż w niedługim czasie odwiedzę miasto Wrocław. Odwiedzę je w styczniu, w drugiej połowie stycznia, a dokładnie szesnastego stycznia. Pozwoliłem sobie na tę odważną deklarację, gdyż nabyłem bilet dziś lotniczy metodą kupna, ale nie takiego normalnego, tylko w internecie.

W przyszłości Damaszek zamiar mam zwiedzić. To nie żarty, takie życie. Człowiek musi trochę świata w końcu liznąć. Internetu tam nie uraczę, więc kolejne łączenie pewnie koło 15go grudnia odbędzie się.

Nic tak nie cieszy, jak dobrze napisany post, niczym odrobione zadanie domowe z tureckiego na czas, jak widok skulonych śpiących psów przed witrynami sklepów. Pamuka skończyć czas, będzie mi się śnił po nocach jego srogi wzrok. A Ataturk niech żyje, żyje nam, mi on tam nie przeszkadza.

ps: sorry;]

6 komentarze:

barbara said...

ja nie moge...Misz, nie wiem co ćpasz, ale to odbija coraz wieksze piętno na Twoim umyśle;D:*
Nie wiem tylko dlaczego przypomniałeś sobie o mnie przy swojej demencji starczej...ketopron jest na bóle, nie na ubytki komórek;P
Cieszę sie, ze Ci zobaczymy;D miły prezent imieninowy:*
udajen wycieczki;]

agać said...

Azaliż wżdy Miszu drogi używasz takiej srogiej składni?... Pisz, że chłopie po polsku! :]
Barbara ma rację, za dużo habbly-bubbly :D A tak poza tym, dobrze Cię 'poczytać' i wkrótce będzie zobaczyć :)
P.S.
Ave ku pozbyciu się tej szajskiej ankiety, Agatka, wie jak będzie :D ;]
Trzym się ciepło Miszku :*

misz said...

Ej ziomki, milo Was rowniez poczytac, wlasnie jestem w Hatay, kilka kilometrow od granicy z Syria. We wtorek uderzamy do niej, w poniedzialek powinienem byc juz w Stambule. Dodalem nowe foty na picasie.

allah allah
görüşürüz!
miş

Anonymous said...

hej dobrze poczytac co u ciebie---ja sie oswajam na nowo albo po raz pierwszy z wroclawiem i nawet jakos fajnie to wychodzi.kiedy wracasz?a barbara ma wlosy do pasa prawie.pozdrrrr/beata (wilczek)

barbara said...

Na razie to moje włosy nawet do łokcia nie sięgają(ale będą!)...Beato-apeluję-zamiast popłoch siać lepiej byś się ze mną na jakieś piwowe wyjście umówila;P

misz said...

Beato, Ciebie również dobrze słyszeć;] Właśnie wróciłem z Syrii, a do Polski przylatuje 16.01. Do zobaczenia!

ps: napisze niedługo coś i wrzucę zdjęcia - było mega!