Witam, witam - żyję, jestem cały i zdrów (no może nie do końca, przeziębiłem się przez klimatyzacje w autobusie i jestem jakiś niewyraźny). Nie pisałem wcześniej, bo najzwyczajniej nie miałem czasu. I nie dlatego, że studiuję - o nie! Prawie każdy dzień spędziłem poza kampusem. Teraz, gdy są wakacje (Bayram, po Ramazanie) na uniwerku można spotkać tylko psa i ochroniarza. Od czasu do czasu przyjdzie sprzątaczka posprzątać pokój, ale ja niestety tego jeszcze nie doświadczyłem (a przydałoby się - nie to żebym był jakimś syfiarzem, ale od 3 tygodni nie było tu odkurzane, samemu się nie da, brak stosownych urządzeń). I wiecie co? Nawet już mi się humor poprawił jak piszę tego posta (zbierałem się do napisania z wielkim obrzydzeniem - a to, że tyle się działo, że nie wiem co właściwie napisać, że nikt mnie nie czyta, że nikt nie komentuje, "aż mi się chce wyjść z kina!"), bo pomyślałem o Was, o czytelnikach, o ludziach!
Przez ostatnie dwa tygodnie wydarzyło się wiele, rzeczy ważniejsze i mniej ważne, ale wszystkie one sprawiły, że zadomowiłem się tutaj (wrócę przecież!). Już nawet dziwny zapach pościeli mnie nie przeraża, a pan ochroniarz z ekscytacją reaguje na hasło "Erasmus". Panowie z bufetu wiedzą już co lubię zjeść najbardziej, a tylne miejsca w żółtym, uniwersyteckim autobusie są zarezerwowane dla nas.
Ważnym momentem dotychczasowego pobytu była impreza erazmusów na Modzie w Kadikoy (mapy.google.pl i szukamy, tutaj urodził się też Orhan Pamuk, turecki noblista, którego książkę o Stambule czytam jak natchniony - dzięki Dora ). Otóż zgromadziło się tam w szczytowym momencie ponad 40 osób, z 10 państw. To był mój pierwszy raz, więc rozumiecie ekscytację. Miło było posłuchać ludzi z różnych zakątków Europy, jakie są ich wrażenia, jakie problemy (zazwyczaj mieliśmy podobne - urzędy, papiery, szukanie mieszkania itp.). Impreza trwała do 4 rano, następnego dnia właściciel zrobił niezłą borutę i wprowadził nowe zasady w mieszkaniu (wiedziałem, że dobrze robię decydując się na akademik). To było niezłe doświadczenie, złapałem kilka kontaktów... i na tym zakończę ten wątek.
Minione dwa tygodnie to także zwiedzanie tego miasta. 14 mln ludzi, 31 dzielnic, 150 km. szerokości czyli Stambuł. Cieśnina Bosfor robi wrażenie, mnóstwo statków, promów, motorówek, dwa mosty i pełno bogatych rezydencji na brzegach. To miasto kotów, z niecierpliwością wyczekujących w portach na kutry rybaków. Spuścizna starej cywilizacji bije po oczach, lecz coraz częściej zostaje ona wypełniona bezmyślnie jakimś teraźniejszym kiczem. Jak pisze Pamuk, to miasto ludzi, którzy godzą się z faktem, iż Stambuł nigdy już nie odzyska takiej świetności jak za czasów Wielkiego Imperium.
Ludzie. Bardzo różni, w zdecydowanej większości bardzo pomocni i mili. Czasem wręcz nadgorliwi. Konserwatywni i bardziej liberalni. Można ich poznać po strojach. Moja dzielnica - Maltepe - należy to bardziej konserwatywnych. Kobiety chodzą opatulone w chusty, od stóp po oczy. Są też inne dzielnice - takie jak Kadikoy - gdzie czujesz się jak w centrum dużej, zachodnio-europejskiej metropolii. Nie mogę tylko zrozumieć ich metodologii marketingu. Jak nie chcę, to nie kupię! Jak nie chcę, to nie wsiądę, więc po co trąbisz, po co zachęcasz? Ale nic to, przyzwyczaiwszy.
Najbliższe dni to - w końcu - szkoła. Zaczęła się zjeżdżać brać studencka. - Hello, I'm Ahmet, how are you? - I'm fine, and you? - Sorry, I don't understand. A ja się nauczę tureckiego i będzie pięknie.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
14 comments:
Misz, talent literacki przejawia sie w tym twoim blogu! ;DD
Pisz, pisz, ktos zawsze przeczyta :P Pozdro!
slyszalem ze macie problem z komentowaniem bloga. jesli nie macie konta na gmailu (a powinniscie go miec, najwyzsza pora!) kliknijcie "name/url" lub "anonymous". mam nadzieje ze po tej informacji zostane zalany licznymi commentami. to bylby miod na moje serce:D
ps: adam potrafi;]
Miszkowy, ukłony w twe strony :) piękny post. Pisz częściej! Może i mnie zmobilizujesz - coś mi ostatnio nie idzie. "mętlikuję" w głowie, więc może przerzucę się na wiersze. Tymczasem, gorrąco pozdrawiam z "wypiździałej" Belgii (nie żeby było aż tak zimno, no ale tropiki to nie są). (mam nadzieję, że Zieliński nie przyczepi się do mojego słownictwa ;) )
Misz...jak to nikt nie komentuje...ja komentuje. Popza tym 2h na skypie też się liczą.
Notka ubawiła mnie po pachy, aż jaą przeczytałam na głos swoim wpsółtowarzyszą pokojowej niedoli-Misz roztropny...
Co do stanu zdrowia....witaj w klubie! Cała nasza trójka zaliczyla już zatkane zatoki i obolałe gardło...i to wcale nie przez klimatyzacje.
pozdrawiam.
Miszka, Miszka, Ty kometarzowy skrytożerco :] Rzeczywiście muszę przyznać swoim przedmówcom, że Twój styl literacki jest przedni :D Ale nie ciesz się tak, jedna jaskółka wiosny nie czyni...czekamy na więcej :]
Pozdrawiam i przesyłam trochę swoich zarazków!
E, Ty tam! Siedzisz w Turcji i myslisz, ze wolno Ci tak po mnie jechac dziubku, bo jestes daleko i Ci nie wtluke ?:D
Ja sie straaaaaaasznie, ogroooooooomnie ciesze, ze zyjesz i masz sie dobrze :]. Oj taaaak, pisze wiecej a ja to bede z zapalem czytal i komentowal! Taaaaaaaaak, piszzzzzzzzz, proszeeee o nastepnego postusia miszusiuuuuuuuu! :]
Twoj4ever :]
wazeliniarze
no... dziękóweczka i pardąsik ;]
misio
dopiero teraz się zabrałam za tego Twojego bloga i jak dla mnie bynajmniej nie Twój talent literacki przezeń przemawia tylko kompletne wodolejstwo i nudziarstwo w stylu: wstałęm rano, zrobiłem siku, potem kupe, potem znów siku i pojszłem spać... no ale co kto lubi...
tak czy owak pozdrawiam i trzym się ciepło (chociaż z tym pewnie nie masz problemu)
Hanka
Hans,
cóż za opowieści wygadujesz. bynajmniej. a tak na serio (i tu wyjdzie szydlo z worka) to blog stowrzony jest dla wygody, zeby nie pisac 100 razy na gg wszystkim znajomym, ze jest mi dobrze, jest cieplo, mam coraz wiecej znajomych i ze stolec w normie. staralem sie wplesc jeszcze lekka nutke dekadencji, ktorej pewnie nie dostrzeglas (ale to przychodzi z czasem). to byl Twoj ostatni taki kometarz bo w ryj dac moge, dac:D
Tymczasem pozdawiam z mojego blogiego poletka, po przemilym wieczorze z tureckimi chlopcami i dziewczetami z dodatkiem nauki tureckiego w weekend i Raki.
Myślę,że schreiben-styl zmienił ic się pod wpływem:
a) czytania mistrza Pamuka
b)dobroczynnego działania Słońca.
Jak juz zgłęnisz ich styl marketingowy, to napisz, bo jestsem ciekawa "technicznego wnioskowania":P
jeśli Twoi znajomi warci są tylko zbiorowego sprawozdania z pobytu to masz rację. ja tam jestem zwolennikiem staroświeckiego, indywidualnego podejścia, ale to też przychodzi z czasem... a swoje opowieści podtrzymuję.
Hans
mysle ze to im w zupelnosci wystarcza;] a zdania nie zmieniaj! jo.
Miszo,
wlasnie ukonczylam czytanie Twojego bloga:) Ty masz chlopie talent :) Zabierz sie za pisanie jakiejs powiesc czy cus:)) ten noblista turecki to przy Tobie Pikus, btw:) w empiku zatrzymalam sie przy tej pozycji i wydaje sie ciekawa:) Trzymaj sie cieplutko i do uszlyszenia na skype:)tymczasem ja lece oswajac sie ze srodowiskiem wodnym.
Caluje,Katarzyna
Post a Comment