Friday, September 19, 2008

Kinaliada, policja, basen.

Dnia trzeciego postanowiliśmy wybrać się na jedną z wysp na morzu Marmara. Wyjechaliśmy rano z Maltepe i dotarliśmy do portu Bostanci. Stamtąd popłynęliśmy promem na wyspę Kinaliada. Normalnie podróż trwa 25 minut, ale płynęliśmy dłuższą trasą, która okrąża wszystkie wyspy, kończąc właśnie na naszej. Plaże w okolicach Stambułu są kamieniste, ale można wypożyczyć leżaki z parasolem za jedyne 2,5 lira (niecałe 5 zł). Widoki z wyspy i na wyspie były rewelacyjne. Po solidnym opalaniu wróciliśmy na kontynent... i w tym momencie zaczęło padać. Jak się później okazało, był to zwiastun gorszej pogody, która przyszła wieczorem (ulewa z burzą w Maltepe) i trwa do dzisiaj. Temperatury spadły do 15-20 st., czasem zawieje od morza i jest pochmurnie. Pocieszam się tym, że po Polsce jest jeszcze gorzej (ba, o wiele gorzej).

Nazajutrz czekała nas kolejna misja do wypełnienia. A mianowicie wizyta na policji. Nie, nie - nic złego nie zrobiliśmy, każdy kto chce dłużej zostać w Turcji, musi wyrobić sobie pozwolenie na pobyt. Taka przyjemność kosztuje 100 lirów i cały dzień siedzenia, czekania, wypełniania papierów. Przyjemność więc wątpliwa. Spotkaliśmy się za to z Magdą i Piotrkiem - kolejnymi Erazmusami - którzy mieszkają w Stambule już od miesiąca (przechodzili intensywny kurs tureckiego - z uwagi na poziom trudności języka, potrafią na razie powiedzieć dzień dobry, dziękuję i do widzenia). Po wymianie kilku zdań zostaliśmy zaproszeni na trzy imprezy, z czego na pewno pójdziemy na jedną - u nich w mieszkaniu (postanowili wynająć coś w Kadikoy - porcie leżącym po stronie azjatyckiej, stamtąd można się przeprawić na część europejską). Dziś w nocy przylatują kolejni E. Są nimi Asia i Wojtek z Warszawy. Wojtek był już tutaj na wymianie w zeszłym semestrze i postanowił przedłużyć na kolejny. Asia to jego dziewczyna, która pewnie także wie dużo, więc będziemy się ich trzymać. I tak oto poznaliście całą szóstkę (o Tosi wspominałem w poprzednich postach) Polaków, reprezentujących SWPS w Maltepe University.

Po powrocie z policji poszliśmy na basen, który znajduje się 100m. od mojego akademika. Okazało się, że ma 50 m. Dawno na takim nie pływałem, muszę popracować nad kondycją, bo Michael Phelps ze mnie kiepski.

Dużo atrakcji, dużo emocji, dużo wolnego, dużo imprez. Ale bez przesady.

2 comments:

Alicja said...

Miszko, to mieszkanko na zdjęciach to Twój akademik?! Masakra...mam nadzieję, że nasze M-3 w Izmirze będzie chociaż w 50% tak ładne!
No i chciałam pogratulować startu na tureckiej ziemi;)Zdjęcia - pycha i opisy także samo / nie wiem co ten mój Michał plecie za głupstwa;) /
Czekam na kolejne wpisy i zapraszam na mojego bloga /zgapiłam od was trochę;P / : http://geoala.blogspot.com/
3maj się ciepluchno!

misz said...

owszem, to mój akademik, wygląda tak jak na zdjęciach;] pzdr